piątek, 31 maja 2013

Poprawka aktualizacji (2)

Tak obejrzałam sobie tamte zdjęcia i doszło do mnie że włosy na nich wyglądają jakby były w gorszym stanie, niż te miesiąc temu a przecież to nieprawda!
Zmoczyłam rano włosy i nałożyłam odżywkę Mrs Potters z aloesem (niezawodna na skręt) potrzymałam z 5 minut i spłukałam po czym odsączyłam nadmiar wody w mięciutki materiał i pougniatałam trochę moje włosy, spryskując je moim amatorskim psikadłem.
Uwielbiam gdy są pozbijane w loki, takie ułożone, mięsiste zwarte i sprężyste. Nienawidzę gdy po nocy z loków wyłażą pojedyncze włoski i za żadne skarby świata nie chcą poddać się ponownej stylizacji. Nienawidzę ponownej stylizacji. Wolę zmoczyć i nałożyć odżywkę, wystylizować od nowa. Chyba będę tak robić, jeśli ta metoda nie będzie przesuszać mi skalpu.

 Zdjęcie obcięte bo było zrobione z ukosa, z ręki.



Jestem  z nich naprawdę zadowolona, pomijając fakt, że świeżo wystylizowane loki wspaniale ukrywają połamane włosy na długości. Dla porównania zdjęcie trzydniowych włosów.

Średnio świeże loki, z masą pałętających się włosków wrr.

Bonus:

Jeszcze nie otwarty, czeka na swoją kolej, nie mogę się doczekać by wypróbować ^^
Właśnie odebrałam mój litrowy słój maski Crema al latte. Czemu aż litrowy? Odezwała się moja pazerna natura. Z początku szczerze i całym sercem chciałam zamówić 275 ml ale... No właśnie. wyszło mi że z przesyłką zapłacę raptem 5 zł mniej niż za litr i mnie poniosło. Zamówiłam litr. Skusiłam się na nią po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji i naprawdę długo nad tym myślałam. Do Rossmana za daleko, trzeba do miasta jechać a bilety PKS drogie jak diabli, więc Latte z dostawą do domku to dla mnie naprawdę najlepsze rozwiązanie.






czwartek, 30 maja 2013

Z pokrzywą na ty.

Moim ulubionym kawałkiem poranka jest słońce. Promienie słoneczne wpadające przez okno, rozpraszające się na liściach roślin, które mam na oknie, cieszą oczy i koją duszę.

Dziś rano słońce wpadło do mojego kubka z pokrzywą.

Zamieszało, rozświetliło i jeszcze dało się złapać! Nie bez walki oczywiście, bo dopiero siódme zdjęcie wyszło zadowalająco.

Mój  dzisiejszy 0,5 litrowy kubek pokrzywy.

Zastanawia mnie czy suszona i zaparzona pokrzywa zawiera żelazo, czy jedynie taka świeża posiekana czy zmiksowana. Mam straszne niedobory żelaza i ciekawi mnie czy uda mi się je uzupełnić pijąc pokrzywę.
Dodatkowo od lat zmagam się z piaskiem w nerkach a czytałam że pokrzywa pomaga wypłukiwać to cholerstwo. O  wpływie na włosy nie będę pisać bo wszystkie wiemy jak działa. Boję się jedynie tego wysypu...

Pokrzywę zbierałam we własnym ogrodzie, podczas akcji odchwaszczania. Suszyłam w cieniu, rozłożone na schodkach wiodących na dach. Ucinam szczyty roślin 4-6 górnych liści w bawełnianych rękawicach (gumowe podobno wchodzą w reakcję z sokami pokrzywy) więc zawsze mam poparzone palce. No ale czego się nie robi dla urody i zdrowia?
 Nie ruszyłam jeszcze pokrzyw za domem ale chyba czas najwyższy. Mamy długi weekend więc na pewno znajdę chwilę czasu na zbiory. Jak narobię zapasów, to chyba nawet na zimę nie będę musiała kupować gotowej.

Wracam do świata Warcraftu. Pa.

Mehbka



środa, 29 maja 2013

Aktualizacja włosów (2) + inspiracja.

Maj już prawie minął więc czas na podsumowanie.


Pielęgnacja nieco olana, przeszłam na mycie samą odżywką, gdyż nawet delikatne szampony (babydream fur mama i facelle) podrażniały mi skalp. Być może chodziło też o mycie co 3 dni, bo gdy przetrzymałam włosy tydzień, podrażnienie cudownie zniknęło.

Olejowałam oliwą z oliwek z dodatkiem Garnier A&K przed myciem. Taki mix ładnie się domywał samą odżywką Mrs. Potters z aloesem. Po myciu przeważnie szła maska Alterra z Granatem na godzinę pod czepek.

Grzeszki

1. Nie związywałam włosów. Nie lubię siebie w związanych włosach, no i widok włosów na frotce mnie najnormalniej w świecie zasmuca. Wypadają. Może nie garściami ale wypadają. Nawet spałam w rozpuszczonych, mam satynową poszewkę ale to mnie chyba nie usprawiedliwia.

2. Dieta. Jadłam byle co, frytki, kurczaka w panierce, kiełbasę regionalną, mrożonki z brokułem chyba się nie liczą. W mojej diecie za mało jest warzyw i owoców. Nie mam pojęcia jak się z tym uporać, w sklepie obok mojego domu nie ma świeżych warzyw, a jeśli ma to pędzony pomidor, zielony ogórek i kapusta, są jabłka ale żarłam je cały kwiecień i mi się przejadły. Najbliższy warzywniak jest w mieście gdzie bywam raz na tydzień lub rzadziej.

Podjęte wyzwania

1. Skrzypovita. Biorę od połowy maja (dokładnie od 16.05), dwie kapsułki dziennie.

2. Woda. Piję przynajmniej 1,5 litra wody na dobę. O wiele lepsze samopoczucie, nawet na colę i kawę odeszła mi ochota, z rana jestem bardziej wypoczęta, bóle głowy zażegnane. Woda woda i jeszcze raz woda.

3. Pokrzywa. Sama nazbierałam i ususzyłam i od wczoraj (długo nie mogłam się przemóc) zamierzam pić po kubeczku rano i wieczorem.


Zmiany jakie na pewno wprowadzę w czerwcu.

- Mycie włosów samą odżywką
- Mycie włosów co 4-5 dni
- Wracam do olejku rycynowego skoro już doszłam do tego co mnie podrażniało.
- Kupię maskę Kallos Latte, bo mi się Alterra kończy.

Czego mi brak?

- Stylizatora. Ciągle walczę z loczkardami, na drugi dzień są już przyklapnięte a niektóre pasma prostują się. Muszę wypróbować jakiś żel albo co.
- Dobrych proporcji do psikadła, by zdawało egzamin. Póki co daję kilka kropli Garnier A&K plus kropelkę oliwy z oliwek.

Obcięłam bo mnie straszliwie irytowały te ogonki z dolnej warstwy.


Ogonki... wrr dobrze że ich nie ma. Total bad hair day. Udajmy że tego zdjęcia nigdy nie było.


Czemu obcięłam? Po pierwsze, właśnie ogonki, po drugie, miałam kaprys, po trzecie zainspirowała mnie Tricia Helfer jako numer 6. w Battlestar Galactica. Przez wszystkie cztery sezony nie mogłam się nadziwić jak można mieć tak idealną fryzurę. Wychodzi mi na to ze to najprawdopodobniej peruka. To nic, inspiracja pozostaje inspiracją nawet jeśli efekt jest wynikiem oszustwa. Btw pierwszy raz w życiu podobają mi się blond włosy ale nie zamierzam takowych sobie popełniać!  Ja ciągle pamiętam przygodę z rozjaśniaczem, bez której nadal żyłabym w błogiej nieświadomości, używała silikonów, farbowała i prostowała włosy...

Tricia Helfer (number 6) foto z  fdb.pl

Edit 31.05. - poprawka zdjęć TU

Mehbka





wtorek, 28 maja 2013

Zabawy ze zrypanym zdjęciem.

Byłoby fajne gdyby nie było tak marnej jakości...


Szkoda że takie rozmazane...


Eee za ciemne i źle wykadrowane.


No zdarzają się fotki które mimo że nieudane, podobają się nam w jakiś sposób ale i tak wywalamy do kosza, z ciężkim sercem bo ani pokazać nikomu, ani nigdzie wstawić.
Ale nie ja. Ja biorę mój wysłużony program Paint Net v 3.36 do obróbki grafiki i się "odnudzam".

Mehbka Lisa.


Ujdzie nie? Może nie jako portret na ścianę w biurze ale już jako awatar czy miniaturka będzie naprawdę spoko. To nic że 90 % obrazu jest przemalowana. To po prostu lubię robić, kiedyś uwielbiałam rysować, mam za sobą nawet epizod w Szczecińskim Liceum Plastycznym ale o tym cicho sza. Nikt nic nie wie i tak ma zostać. Btw, czas najwyższy chyba mi zmienić program graficzny bo pierwszy raz od wielu lat poczułam że ten mnie lekko ogranicza.

Dobra bo przecież właśnie to jest tu ważne czyli jak zdjęcie wyglądało przed.



Haha, domalowałam ramię i pomalowałam ściany.  Tak teraz patrzę i porównuję i wychodzi mi że lepiej chyba wyglądam w ciemniejszych włosach. 
Ogólnie uważam że jestem mało fotogeniczna, albo mam jakieś mega ogromne kompleksy, bo ze wszystkich moich zdjęć ledwie 10 % przechodzi pomyślnie autoryzację. Reszta do zlewu... yyy... klozetu. a jak już znajdę zdjęcie które mi odpowiada to jest albo niewyraźne albo jakieś obciachowe tło, czy dupa słonia na pierwszym planie, czy podobne kwiotki.

Fotka właśnie awansowała na zdjęcie profilowe :D

Mehbka.

poniedziałek, 20 maja 2013

Skrzypo Vita.

Od czwartku (16.05.) zażywam suplement Skrzypo Vita.  Nie oczekuję efektów na cerze czy paznokciach bo z nimi jest wszystko ok. Mam nadzieję na ograniczenie wypadania włosów oraz szybszy ich wzrost, gdyż w tej chwili ledwo udaje im się urosnąć 1 cm na miesiąc. Mamy do odrośnięcia jakieś 10 - 15 cm zniszczonych włosów, więc daje mi to rok z górką, aż tyle czekać mi się nie chce.
Wybrałam kapsułki bo jestem  strasznym leniem i wiem że nie będzie mi się chciało babrać z drożdżami czy siemieniem lnianym a kapsułki potrafię łykać regularnie, więc mam spore szanse powodzenia.

Spostrzeżenia na szybko.

- Fajne opakowanie + 80 kapsułek na 40 dni kuracji.
- Kapsułki średnio wygodne do przełknięcia, duże i unoszące się na wodzie.
- Przystępna cena - ok 18 zł  w aptece.





Zaznaczam że nie jest to recenzja czy jakaś reklama. Robię sobie wpis by potem wiedzieć od kiedy dokładnie zażywam ten suplement i kiedy ewentualnie  robić jakieś sprawozdanie, podsumowanie.

A jak wasze wrażenia po SkrzypoVicie?

Mehbka


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...